• Wpisów:32
  • Średnio co: 95 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 23:04
  • Licznik odwiedzin:28 354 / 3139 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
resident_evil_I_IV... Jak ludzkość błądzi po świecie wirtualnym widzi mi się. Złuda wizji śmierci duchowej ogarnia coraz większy obszar świadomości...
 

 
Msze Św. pierwszo piątkowe są wynagradzającymi Najświętszemu Sercu Pana Jezusa za grzechy:

1) aborcji
2) eutanazji
3) języka
4) przeciwko czystości
5) przeciwko kościołowi

W środy wieczorem spotykamy się wychwalać Boga śpiewem i muzyką.

Struktura Wspólnoty cały czas się rozwija. Diakonia Modlitwy przyjmuje intencje, w których modli się codziennie.

W każdą pierwszą sobotę miesiąca odpowiadamy Matce Najświętszej na Jej wezwania, aby poprzez akt wynagrodzenia, Mszę Św., komunię, adorację i akt ofiarowania zadośćuczynić Jej Niepokalanemu Sercu. Po uroczystościach spotykamy się w naszej salce na agapie. Modlimy się za siebie nawzajem, za dusze w czyśćcu cierpiące. Wśród członków Wspólnoty są osoby, które ofiarowują się Jezusowi i mają udział w Jego cierpieniach. Jest to również forma modlitwy o ratowanie dusz.

Podjęta została modlitwa za kapłanów, apostolat margaretki oraz różaniec nienarodzonych.

Intencje modlitewne przyjmowane są mailowo, na adres wpólnoty:
ewdziecimaryi@op.pl
O wspólnocie


Wspólnota Eucharystyczna Dzieci Maryi jest zgromadzeniem świeckich, konsekrowanych i duchownych osób, którzy spotykając się pragną razem przeżywać Eucharystię, modlitwę, dzielić się słowem i świadectwem działania Boga i Matki Najświętszej w życiu codziennym. Razem uczymy się w szkole Maryi żyć Eucharystią, wsłuchując się w Ducha Świętego spotykać się z Jezusem w Eucharystii i pełnić wolę Boga Ojca.
Maryja jako nasza najczulsza Matka uczy nas jak żyć na drodze miłości i jak wzrastać w dziecięctwie duchowym. Pod Jej płaszczem idąc drogą miłości i dziecięctwa stajemy się wojownikami w walce o zwycięstwo Jej Najświętszego Syna.

Wspólnotę prowadzą ks. Andrzej Juńczyk oraz p. Maria Stachurska
2008 © Eucharystyczna Wspólnota Dzieci Maryi
  • awatar JoAhN.free: Bóg nie jest próżnia, kto go odnalazł, zrozumiał, lecz prymitywny materialną robocizną człowiek nie chcę odnaleźć, a Bożkiem dla bezradnego świata wlazł sidła - który pogubił sens i hołduje sztuczności.
  • awatar marudny_optymista: http://www.youtube.com/watch?v=mIU8l_qPzAQ
  • awatar Kiyomi Seaki: Boga nie ma ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
liczą człowieka sześćset sześćdziesiąt sześć.
Wyjaśnienie:
1. Autor pokazuje że człowiek jest ograniczony, słaby i grzeszny.
„Rozum, oczy, usta, ręce, nogi i miejsce intymne” tymi człowiek nadużywa sprawiedliwość Bożą i narusza porządek zaplanowany przez Boga.

2. Człowiek prawy posługuje się siódmym zmysłem – słuch, rozumie sens swego istnienia, posługuję się nim, aby odkryć nowe oblicze słowa i nadać mu pełny wymiar.

Przez słowo przychodzi do zbłąkanego człowieka i pokazuje, wskazuje nowe horyzonty i nadaje sens. Człowiek przez nieposłuszeństwo, naruszył porządek i tym samym został wygnany z raju.
Początek człowieka, zmienił sens rodzaju ludzkiego i nadał inny wymiar.
Zagubił siebie w materialnym popędzie i tym samym zniekształcił drogę do zbawienia.
 

 
4. Odejścia od kapłaństwa o. Tomislava Vlasica a objawienia w Medziugorju
Często łączone także w sposób tendencyjny dwie sprawy: odejście od kapłaństwa o.
Tomislava Vlasica i prawdziwość objawień z Medziugorja. Jeden z katolickich portali – dodaje
do tego wszystkiego interwencję bpa Percica. Jednak w tych notatkach brak wzmianki o
tym, że o. Vlasic wyjechał z Medziugorja w 1985 r., a od 1987 roku mieszka we Włoszach, a
więc nie tylko poza granicami diecezji Mostar – Dawno, ale i poza granicami Bośni Hercegowiny…
Widać tu brak wyraźnie brak konsekwencji… Ponadto autorzy wypowiedzi internetowych
nie piszą, iż od 1985 roku o Vlasic już nie współpracował z franciszkanami posługującymi
w Medziugorju. Natomiast podkreślają, iż wspólnota, którą założył (we Włoszech) ma
ścisły związek z objawieniami w Medziugorju… I tylko nieliczne portale – jak np. Fronda
podają, że wizjonerzy takiego związku nie widzą… Fronda informuje, iż „Marija Pavlovic
(…) w publicznej deklaracji wysłanej do Kongregacji Doktryny Wiary, stanowczo zaprzeczyła
jakoby istniał jakikolwiek związek między wspólnotą i objawieniami w
Medjugorie”(www.fronda.pl data dostępu: 10. 10.2009)
W wiadomościach dotyczących sprawy o. Vlasica, opublikowanych na jednej z katolickich
stron czytamy: „Także księża z zagranicy nie mogą prowadzić w Medjugorje rekolekcji
czy konferencji bez pozwolenia biskupa miejsca. Zbudowany tam w związku z objawieniami
kościół został przez władze diecezjalne zamknięty i wyłączony z użytku duszpasterskiego”.
Nie wypowiadam się na temat pierwszego zdania, lecz odniosę się tylko do drugiego.
Z niego jednoznacznie wynika, że w Medziugorju został zbudowany w związku z objawieniami
jakiś kościół oraz, że został on zamknięty [ze względu na o. Vlasica - jak można się domyślić
z całego artykułu]. Podobne przekłamanie jest już w Wikipedii. Otóż należy stwierdzić,
iż tego typu informacje są wyraźnym fałszowaniem prawdy: w Medziugorju jest jeden
jedyny kościół (parafialny pw. św. Jakuba, patrona pielgrzymów), który ani nie został zbudowany
w związku z objawieniami (bo był zbudowany wiele wcześniej a konsekrowany w roku
1969), ani też nie został wyłączony z użytku duszpasterskiego… Można to sprawdzić, wchodząc
na oficjalną stronę parafii www.medugorje.hr, albo też dzwoniąc do tamtejszego ks. proboszcza
Ivana Sesara (interesujący wywiad z ks. proboszczem na temat o. Vlasica zob.
www.medjugorje.org.pl) lub kogokolwiek z Medziugorja.
Sądzę, że podawanie tych fałszywych wiadomości nie służy prawdzie … Jest po prostu
grzechem. A o przemieszaniu prawdy z fałszem czytamy już w Księdze Rodzaju. Zapis biblijny
jednoznacznie wskazuje na węża, który w ten sposób zwiódł pierwszych rodziców.
Na dobre zakończenie…
Najpierw mądrość Słowa Bożego (Corpus Paulinum):
„Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca,
zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” (Flp 4, 29).
A teraz słowa Gospy:
„Dziś wzywam was macierzyńskim sercem, abyście nauczyli się przebaczać w
pełni i bezwarunkowo. Cierpicie niesprawiedliwość, zdrady i prześladowania,
ale przez to jesteście bardziej bliscy i mili Bogu ” (2. 09. 2009).
Do tego mądrość ludzka:
Psy szczekają, karawana idzie dalej… (przysłowie).
Na koniec moja zachęta:
Módlmy się za tych, co nie wiedzą co czynią…

_____________________________________________________________________
Dla zainteresowanych podaję bibliografię, z której korzystałam pisząc tych kilka stron…
Arkuszyński M., O objawieniach w Medziugorju w kontekście błędów pracy Doroty Rafalskiej
«Medjugorje: prawda czy fałsz?», Kraków 2007.
Arkuszyński M., Wzór życia chrześcijańskiego w objawieniach z Medziugorja (1981-2008),
Warszawa 2009
Dugandzić M., Medziugorje w Kościele, Kraków 2003.
Laurentin R. , Czy Maryja Panna ukazuje się w Medziugorju? Kraków 2007
Samotnik A.,. Arkuszyński, Wybrane rodzaje błędów w publikacji Doroty Rafalskiej, «Medjugorje:
prawda czy fałsz? » , na stronie: www.medjugorje.org.pl
A. Seul Uwagi na marginesie artykułów Doroty Rafalskiej o Medziugorju, na stronie:
www.medugorje.pl
Oraz inne wypowiedzi teologów opublikowane na powyższych stronach oraz wiadomości
podawane na oficjalnej stronie parafii św. Jakuba w Medziugorju: www.medjugorje.hr a także
artykuły w miesięczniku „Znak Pokoju” (Kraków, pijarzy, red. nacz. ks. Stanisław Kania).
 

 
2. Organizowanie pielgrzymek
Ponieważ Episkopat byłej Jugosławii użył tej formuły otwartej, znaczy to, że każdy
kto chce, może pielgrzymować do Medziugorja jako miejsca modlitwy – o czym zresztą mówił
rzecznik Stolicy Apostolskiej: „nie można powiedzieć ludziom, że mogą ta pojechać, dopóki
się nie udowodni, że objawienia są fałszywe”. Zachęcał on również do tego, by pielgrzymom
towarzyszył kapłan, aby zapewnić im opiekę duszpasterską (podaję za: M. Dugandzić
Medziugorje w Kościele, Kraków 2003). Różnica między oficjalnymi, a prywatnymi pielgrzymkami
polega na tym, że za oficjalne można uznać te, które są organizowane do miejsc
objawień oficjalnie już uznanych przez Kościół; pielgrzymki nieoficjalne – do tych, które czekają
na ostateczne orzeczenie Kościoła; a na razie są miejscem modlitwy.
Trzeba też dodać, że jednym z argumentów za uznaniem danego objawienia za wiarygodne
jest fakt, że miejsce to gromadzi pielgrzymów i przynosi owoce nawrócenia. Tak więc,
zanim Kościół przyjął objawienia np. w Fatimie, w Lourdes, brał pod uwagę fakt, że miejsca
te stawały się miejscem pielgrzymek i przyczyniały się do ożywiania wiary.
Sądzę, że podkreślanie na katolickich stronach internetowych faktu, iż zabronione jest
organizowanie oficjalnych pielgrzymek stanowi albo wyraz niedoinformowania autorów, albo
przejaw celowej manipulacji. Autorzy tych tekstów bowiem nie wyjaśniają czym się różnią
pielgrzymi oficjalne od nieoficjalnych a kontekst ich wypowiedzi sugestywnie deprecjonuje
to ostatnie; sugeruje, że są czymś podejrzanym, czymś, czego Kościół nie akceptuje. Teksty
te zasiewają niepotrzebny niepokój i podważają zaufanie wobec wartości pielgrzymek. A
przecież każda pielgrzyma – oficjalna, czy nie też prywatna (np. organizowana przez biura
podróży czy osoby prywatne, a nie przez instytucje kościelne) może prowadzić pątników do
nawrócenia serca … A chyba o nic więcej nie chodzi… abyśmy weszli na drogę nawrócenia
i wytrwale po niej kroczyli - bez względu na to, czy Medziugorje jest już, czy jeszcze nie jest
uznanym przez Kościół miejscem objawień.
3. Stanowisko bpa Periča,
Trzeba na początku przypomnieć, że obecnie do Stolicy Apostolskiej (a nie do biskupa
Mostaru ani do Episkopatu Bośni – Hercegowniy) należy głos decydujący o sprawie wiarygodności
objawień z Medziugorja, między innymi dlatego, że zjawisko to dawno przekroczyło
granice diecezji i państwa. Tak wnioskować należy np. z wywiadu z kardynałem Vinko
Puljiciem (abp Sarajewa) przeprowadzonym przez Ivana Toljia: „Z chwilą, gdy Stolica Apostolska
podejmie decyzję i da nam konkretne zadanie, wtedy zastanowimy się co mamy robić.
Dopóki nie nadejdą konkretne polecenia, nie ma potrzeby spekulowania” („Večernji list”,
21.03. 2008) .
Dlatego też powoływanie się na prywatne opinie bpa miejsca jest wysoce niestosowne,
gdyż wprowadza w błąd tych katolików, którzy identyfikują prywatne przekonania bpa Periča
z oficjalnym orzeczeniem Kościoła.
Tymczasem autorzy, którym zanikło poczucie odpowiedzialności za słowo, kładą nacisk
na to, że biskup miejsca był [jest] zdecydowanie przeciwny uznaniu prawdziwości objawień,
czytamy, np. także w Wikipedii, że stanowisko bpa Periča, zawiera się w formule: constat de
non supernaturalitate. A tymczasem nie ma tam wiadomości, że Watykan nie podziela tej opinii
i traktuje ją jako wyraz jedynie prywatnych przekonań biskupa miejsca. A tak właśnie
stwierdził sekretarz Kongregacji Nauki Wiary w liście z dnia 26 maja 1998 do Bpa Gilberta
Aubry (Saint-Denis de la Reunion). Tarsicio Bertone wyjaśnił w nim, że stanowisko biskupa
Mostaru wyrażone w tej formule constat de non supernaturalitate jest tylko jego prywatną opinią
(Medziugorje w Kościele. Wypowiedzi notabli o Medziugoriu, oprac. M. Dugandzić, Kraków
2003; zob. też M. Arkuszyński O objawieniach w Medziugorju w kontekście błędów pracy D.
Rafalskiej, «Medjugorje: prawda czy fałsz», Kraków 2007 tu: rozdział pt: Opinia biskupów diecezji
Mostar – Duvno i Konferencji Episkopatu Jugosławii). Przywołany tu Tarcisio Bertone napisał
również: „Oświadczenia biskupa Mostaru wyrażają jego własną opinię i nie są ostatecznym
oraz oficjalnym orzeczeniem Kościoła; natomiast wspomniane zadarskie oświadczenie
biskupów byłej Jugosławii pozostawia otwartą furtkę do dalszych badań objawień w Medjugorje,
trzeba zatem nadal prowadzić ich weryfikację. Tymczasem dozwolone są prywatne
pielgrzymki wiernych z opieką duszpasterską, wreszcie, katolicy mogą pielgrzymować do
sanktuarium maryjnego w Medjugorje, gdzie wyznają wiarę we wszystkich formach kultu”
(Ostatnia wizjonerka z Fatimy, Kraków 2008). W książce tej – jak czytamy wyżej – również
sekretarz Kongregacji ds. Wiary (podobnie jak biskupi Jugosławii) używa pojęcia „sanktuarium”
w odniesieniu do Medziugorja, natomiast autorzy wypowiedzi internetowych podkreślają,
że Pp Perič uważa, że kościół parafialny w Medziugorju nie jest sanktuarium… Wyraz
ten ma bogate pole semantyczne, używany może być zarówno w sensie potocznym, jak w
sensie ścisłym. Sądzę, że także i to uporczywe podkreślanie, że kościół w Medziugorju nie
może być nazwany sanktuarium jest celowym zabiegiem autorów, którzy dążą do zdeprecjonowania
objawień w Medziugorju.
Autorzy tak bardzo chętnie cytują prywatne negatywne opinie bpa Mostaru, a zupełnie
nie cytują prywatnych pozytywnych opinii Jana Pawła II. W ten sposób wzmacniają wrażenie,
że to Kościół negatywnie odnosi się do objawień. Prawda jest jednak inna: Kongregacja Wiary
nie przyjęła negatywnego orzeczenia biskupa Perica, lecz sama dopiero chce zdecydować o
ocenie fenomenu Medziugorja.
 

 
1. Stwierdzenie nadprzyrodzoności zjawiska
Otóż w odniesieniu do prywatnych objawień Kościół ma do dyspozycji trzy formuły: pierwsza i trzecia mają charakter ostateczny (pierwsza pozytywny; ostatnia negatywny); zaś druga jest orzeczeniem otwartym, które nie ma charakteru rozstrzygającego. Oto one:
A. Constat de supernaturalitate [orzeka się o nadprzyrodzoności danego zjawiska].
Formuła ta ogłaszana jest po wieloletnim i wszechstronnym badaniu danego zjawiska.
Dotyczy to objawień, które już zostały zakończone, gdyż Kościół nie zwykł ogłaszać, że dane
objawienia prywatne można uznać za prawdziwe, dopóki jeszcze trwają. A oto kilka przykładów
(podaję kolejno: miejscowość, rok objawień, rok uznania ich przez Kościół za wiarygodne):
La Salette, 1846 – 1851; Gietrzwałd, 1877 – 1977; Fatima, 1917 –1930 (podaję za Encyklopedią
Katolicką). Znany jest z historii Kościoła także fakt, iż objawienia, które zostały
dane prostej pasterce Benoîte Rencurel z miejscowości Laus (diecezja Gap i Embrun), trwały
aż 54 lata (od 1664 – do 1718 r.), a uznane zostały dopiero po kilku wiekach - dopiero dnia 4
maja 2008 roku (podaję za: M. Arkuszyński, Wzór życia chrześcijańskiego w objawieniach z
Medziugorja (1981 - 2008), Warszawa 2009).
B. Non constat de supernaturalitate [nie orzeka się o nadprzyrodzoności danego zjawiska]
Formuła ta oznacza, że na razie nie stwierdzono nadprzyrodzonego charakteru zjawiska.
Wskazuje na to, że możliwe jest, że objawienia te pochodzą od Boga, lecz na dzień dzisiejszy
Kościół tego nie może potwierdzić. Dodać można, że jedną z przyczyn, dla których
jak dotąd „nie orzeka się o nadprzyrodzoności” jest fakt, iż objawienia nie zostały jeszcze
zakończone; trudno więc orzekać z całą odpowiedzialnością o ich nadprzyrodzonym charakterze,
gdyż nie wiadomo, czy treść przyszłych orędzi będzie również zgodna z nauczaniem
Kościoła i moralnością chrześcijańską.
C. Constat de non supernaturalitate [orzeka się brak nadprzyrodzoności danego zjawiska]
Formuła ta oznacza, że badane zjawisko nieodwołalnie już nie ma charakteru nadprzyrodzonego
(nie może pochodzić od Boga), lecz jest albo dziełem szatańskim, albo ludzkim.
Warto wiedzieć, że nie trzeba czekać na zakończenie objawień, by orzec ich charakter
negatywny: wystarczy, że w orędziach pojawią się np. wypowiedzi niezgodne z nauczaniem
Kościoła (w sprawach doktryny wiary i moralności chrześcijańskiej).
Pisząc o tych formułach, warto dodać, ze istniały w historii Kościoła takie objawienia,
co do których Kościół nie dał orzeczenia ostatecznie rozstrzygającego: ani na plus, ani na minus…
W dniu 10 IV 1991 r. w Zadarze ogłoszone zostało przez Episkopat byłej Jugosławii
oficjalne i dotąd jedyne obowiązujące stanowisko Kościoła w sprawie Medziugorja w formule
otwartej: non constat de supernaturalitate.
Gdy wiec autorzy wielu wypowiedzi piszą jedyne, iż Kościół nie orzeka o nadprzyrodzoności
objawień z Medziugorja, a nie wyjaśniają cóż to znaczy, wprowadzają w błąd licznych
czytelników, gdyż sugerują, iż Kościół ocenił je negatywnie. Brak informacji o formułach,
których używa Kościół oceniając charakter zjawisk w Medziugorju jest w mojej ocenie
przejawem manipulacji, gdyż niewielu ludzi (w tym i księży i świeckich absolwentów teologii)
wie tak naprawdę, że za tą z pozoru negatywną formuła, kryją się w istocie bardzo pozytywne
treści: objawienia mogą być przyjęte przez Kościół jako prawdziwe. Należy jednak
cierpliwie czekać na ich zakończenie.
 

 
Agata Samotnik

Na dobry początek…

Ostatnio z niepokojem obserwuję, że na internetowych stronach katolickich i niektórych czasopismach ukazują się wypowiedzi o Medziugorju, zawierające wiele niedomówień i błędów. Zapoznając się z nimi, czytelnik może mieć wrażenie, iż Kościół zajmuje negatywne stanowisko wobec objawień w Medziugorju. Autorzy w sposób niefrasobliwy piszą, iż Kościół nie stwierdził nadprzyrodzonego charakteru zjawiska, piszą o tym, że wolno organizować oficjalnych pielgrzymek, powołują się na stanowisko bpa Periča, łączą fakt odejścia od kapłaństwa o. Tomislava Vlasica z prawdziwością objawień w Medziugorju. Wszystko to może wprowadzać zamęt i niepokój w serach tych, którzy bezkrytycznie przyjmują tego typu informacje, a nie wiedzą (nie pamiętają?), że każde Boże dzieło napotykało na wielkie trudności. Przesłania wizjonerów zawsze stawały się pewnego rodzaju „znakiem zapytania”, a Kościół długo, długo badał te sprawy z nimi związane… Wystarczy przypomnieć św. niezrozumienie z jakim spotykała się s. Faustyna oraz fakt, że Watykan najpierw zabronił kultu Miłosierdzia Bożego, a dopiero po latach (ze względu na interwencję Karola Wojtyły) zezwolił na ten kult. Podobnych doświadczeń i trudności doświadczał o. Pio, ks. Bronisław Markiewicz i inni… Tak więc pewnego rodzaju „zamęt” wokół sprawy Medziugorja nie jest czymś nadzwyczajnym, lecz wpisuje się w tę rzeczywistość krzyża. Z czasem może się okazać, że zamieszanie to pochodzi od ojca kłamstwa, można je więc potraktować jako sygnał wskazujący na prawdziwość objawień. Na takie orzeczenie Kościoła jeszcze czekamy, a tymczasem niech naszą radością będzie to, ze teologowie wchodzący w skład komisji, która wydała oficjalne i jedynie do dziś obowiązujące orzeczenie z Zadaru (11 kwietnia 1991) nie znaleźli w orędziach z Medziugorja niczego niezgodnego z nauką Kościoła Katolickiego, bo wydali orzeczenie o charakterze otwartym. Ponieważ jednak wypowiedzi internetowe i niektóre publikacje w czasopismach zdają się sugerować, iż Kościół ma poważne wątpliwości co do objawień z Medziugorja, czuję się w sumieniu zobowiązana do tego, by napisać kilka słów, które pomogłyby w odkryciu prawdy o Medziugorju tym wszystkim, którzy jej rzetelnie szukają. Chce więc odnieść się do wyżej wymienionych trzech problemów
 

 
Powstaje oficjalna strona poświęcona Maryi Panny na facebook, zapraszam wszystkich czcicieli Maryi, do poparcia tej inicjatywy. Wydarzenia w kalendarium i wiele więcej znajdziesz tutaj:

http://www.facebook.com/pages/Maryja-Panna/231178953583913
 

 
Trzeźwość Narodu Polskiego, jest priorytetem w tym miesiącu. Popierajmy projekt "trzeźwy naród", naród nie pijący, wspiera uzależnionych od ALKOHOLU.

Pomoc z twojej strony, wspiera innych którzy wpadli i nie potrafią wyjść z nałogu lub ograniczyć jego spożywanie.

Wolność wyboru, wolnością dla pełnej Miłości...
 

 
Sen w radość zamienię, z jawy w realną pogawędkę.

Jak odkryć siebie, odnaleźć jego i być z nim w jedności?

Nie odnajdziesz siebie w hałasie mediów, świat próbuje tylko zawładnąć twoim umysłem, wprowadzić siebie w wymiar snu - nowego zachwycenia, złudnej radości i to dopiero początek schodów w dół. Jest szansa jeśli czytasz te słowa, to znaczy że szukasz, proś o światło do ducha:

Duchu święty daj mi siłę, abym pokonał słabości swego ciała i był twoim narzędziem dla ratowania świata ze złych skłonności, przez Chrystusa Pana naszego. Amen

Drodzy przyjaciele w Chrystusie. Jest nas jeszcze za mało pomocników dla ratowania zbłąkane dusze na forach pogańskich. Aby siła słowa była cenną lekcją, powinna być urozmaicona i dlatego do was apel: Dzielmy się słowem pisanym na forach (peb lub warez), aby wielu odnalazło drogę lub zaczęli myśleć w jakie świat pcha nas bagno, dajmy świadectwo tym którzy zagubili swoje dziedzictwo dziecka Bożego. Jest nas - walczących Katolików o wolność w duchu, wyruszmy na przygodę słowa w drogę miłości, pomóc zbłąkanym braciom, aby odkryli wolność i wrócili do domu Ojca.
mój nick: JoAhN lub free.joahn
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
5 maja

Duchowe dziedzictwo,
któremu na imię Polska

Na zakończenie pierwszej pielgrzymki
do Polski Ojciec Święty powiedział tak:

Zanim stąd odjadę, proszę Was,
abyście całe to duchowe dziedzictwo,
któremu na imię Polska,
raz jeszcze przyjęli z wiarą,
nadzieją i miłością.
Abyście nigdy nie zwątpili,
nie znużyli się i nie zniechęcili,
abyście sami nie podcinali
tych korzeni, z których wyrastamy.
Proszę Was, abyście mieli ufność...
abyście szukali zawsze duchowej mocy
u Tego, u którego tyle pokoleń
ojców naszych i matek ją znajdowało.

To bardzo dziwne.
Dlaczego Ojciec Święty tak nas prosił
już przy pierwszej pielgrzymce,
abyśmy przejęli i zachowali
to duchowe dziedzictwo,
któremu na imię Polska.

O jakie to ładne, serdeczne
i cieplutkie jak Polska.
Ojciec Święty widział daleko.
Widział nasz entuzjazm,
zryw, solidarność, wolność,
a potem zagrożenia.

Dziś po trzydziestu latach
spostrzegamy wyraźnie,
jak tracimy naszą tożsamość,
naszą wiarę, jak tracimy
godność i całe to duchowe
dziedzictwo, któremu na imię Polska.

Jeszcze jedno z tych zadań,
które zostawił nam Ojciec Święty:

Obyście nigdy nie utracili
tej wolności ducha...
Widział Błogosławiony, że ucieszymy się
daną nam wolnością,
wrócimy do siebie
i nie spostrzeżemy nowych zagrożeń,
które zniewolą ducha,
a to jest druga niewola
gorsza niż śmierć.
...lecz Narodu duch zatruty
to dopiero bólów ból.

Ładny jest tytuł
telewizyjnego programu:
Kocham Cię, Polsko!
ale to tylko rozrywka.
Kto nas nauczy zachować,
pokochać i przekazać
to duchowe dziedzictwo - Polska?
Brak nam wodza, króla i proroka.
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
Po wielu latach gorliwej służby musieli w końcu powrócić. Kto? Oczywiście bułgarscy ambasadorowie, którzy znaleźli się na liście współpracowników SB. W pierwszej turze spośród obecnych 37 dyplomatów-współpracowników powróciło na razie kilkunastu - z Niemiec, Serbii, Białorusi, a nawet Chin! Pewnie wszyscy byliby szczęśliwi, gdyby jeszcze prezydent Bułgarii Georgi Pyrwanow podpisał odpowiednie dekrety umożliwiające ich odwołanie. Jak dotąd nie podpisał i bułgarskie MSZ wezwało ich tylko "czasowo" do kraju. W końcu należy się im zasłużony odpoczynek. U nas też działała SB i dlatego doskonale wiemy, że najlepsze wczasy są w Bułgarii. Więc gdzie mieliby pojechać bułgarscy dyplomaci?
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
Wojciech Reszczyński

Słuchając przemówienia prezydenta Bronisława Komorowskiego w święto narodowe 3 Maja, można było odnieść wrażenie, że mówi o naszych czasach, nawet kiedy opowiada o wydarzeniach sprzed 220 lat. Takie historyczne skróty myślowe to wyjątkowa umiejętność, no ale prezydent jest przecież historykiem z wykształcenia.
A więc dawniej i dzisiaj byli Polacy, którzy kochali Ojczyznę i chcieli ją "modernizować", oraz byli i są tacy Polacy, którzy temu "nowoczesnemu myśleniu" się przeciwstawiają. Mądrzy Polacy, prawdziwi patrioci, uchwalili Konstytucję 3 Maja, a ci źli i głupi, którzy nie chcieli państwa "nowoczesnego", przy wsparciu "wroga zewnętrznego" doprowadzili Rzeczpospolitą do zguby.
O tym, że patriotą, a potem największym śmiertelnym wrogiem Polski okazał się skorumpowany król Stanisław August Poniatowski i jego Familia, król, którego kandydaturę na monarchę zatwierdziła wcześniej Rosja, o tym, że ówczesna Polska była nieustannie rozgrywana przez Rosję i Prusy, o tym, że przed uchwaleniem Konstytucji 3 Maja i po jej obaleniu Polska nic już w Europie nie znaczyła, można sobie przeczytać w historycznych książkach, a nawet w Wikipedii.
Słabość tamtej Polski nie polegała tylko na tym, że ustrój państwa był zły w kontekście naszej sytuacji politycznej (liberum veto, tron elekcyjny, przywileje dla szlachty i mieszczan), ale i na tym, że państwa sąsiednie reprezentowały systemy despotyczne i zaborcze. Przyszli zaborcy robili wszystko, aby te nasze ówczesne zdobycze, o których dziś moglibyśmy powiedzieć "demokratyczne", nie zostały zniesione do czasu likwidacji całej Rzeczypospolitej. Mieliśmy w epoce stanisławowskiej, jak i dużo wcześniej, system władzy, który stanowił wyzwanie dla absolutyzmu Prus i Rosji. Polska wolność stanowiła dla nich zagrożenie i na nic zdały się nasze próby wiązania się raz z Prusami przeciwko Rosji, raz z Rosją przeciwko Prusom. Nasi sąsiedzi uważali Polskę za niebezpieczną, gdyż zbyt wielu obywateli Rzeczypospolitej miało wpływ na własne państwo, w tym na własnego monarchę, stanowienie prawa, a więc i na wolności religijne.
Uchwalenie Konstytucji 3 Maja było jeszcze jednym narodowym zrywem w celu ratowania kraju przed obcymi wpływami oraz zdrajcami Ojczyzny, ale wyrok dziejowy na Polskę zapadł już dużo wcześniej. Wiedziała o tym Rosja, zezwalając na zwołanie Sejmu Czteroletniego, który doprowadził do uchwalenia Konstytucji 3 Maja, wiedziały o tym Prusy - ówczesny sprzymierzeniec Polski w walce z rosyjskim panowaniem, uznając obowiązywanie Konstytucji. Ale już wkrótce oba te kraje wspólnie, w 1793 roku, dokonują II rozbioru Polski, a za dwa lata całkowitej likwidacji Rzeczypospolitej.
Do naszej pięknej narodowej tradycji należy świętowanie uchwalenia Konstytucji 3 Maja, w której widzimy odwagę i determinację ówczesnych Polaków w ratowaniu kraju i poszerzaniu wolności obywatelskich (demokratycznych). Jesteśmy dumni z tego, że ta Konstytucja, ze względu na jej polityczny ustrój, stawia nas w świecie na drugim miejscu po Stanach Zjednoczonych.
Łącząc z taką łatwością historię dawną ze współczesnością, prezydent Bronisław Komorowski wyraził swój żal z faktu, że Polacy znowu śpiewają, jak w czasach zaborów i za "komuny", "Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie", zamiast "pobłogosław, Panie", że te słowa "śpiewane są przeciwko wolnej przecież Polsce". Z tym trudno się jednak zgodzić. Te słowa nie wyrażają przecież sprzeciwu wobec wolnej Polski, ale raczej tęsknotę za pełną wolnością, której ich zdaniem wciąż w naszym kraju nie ma. Jest oczywiste, że wolni Polacy mają prawo śpiewać to, co chcą, i tak, jak czują. Poza tym kiedy już śpiewają tak a nie inaczej, to widocznie mają ku temu jakiś ważny powód. Widocznie jest wśród tych ludzi oczekiwanie na taką wolność, w której możliwe jest poznanie i mówienie prawdy, w tym prawdy o tragedii smoleńskiej. Wolni Polacy mają też prawo składać znicze i kwiaty tam, gdzie uważają to za stosowne. Nie jest to wymierzone przeciwko wolnej Polsce, to przejaw wolnej Polski.
Prezydent wszystkich Polaków powinien starać się poznać motywy zachowania tych swoich rodaków, którzy w dzień narodowego święta nie podzielają tak bezgranicznego uczucia radości, jakie wyrażał w swoim przemówieniu Bronisław Komorowski. Nawoływania do radości (aż siedem razy pada to słowo w prezydenckim przemówieniu) i cieszenia się z Konstytucji ledwie rok po największej polskiej tragedii po II wojnie światowej jest po prostu nietaktem. Mamy się cieszyć z Konstytucji sprzed 220 lat, a odmawia nam się prawa do wiedzy o tym, co stało się z prezydentem Lechem Kaczyńskim (którego Bronisław Komorowski uparcie nazywa swoim "poprzednikiem". Mamy się radować z wydarzenia, które było niegdyś ważne w walce Polaków o wolność i własne państwo, a zarazem nie wolno zadawać pytań o wydarzenie sprzed roku. Prezydenckie nawoływanie do tego, by "radość i nadzieja 3 Maja trwała w nas przez cały rok", brzmi po prostu sztucznie.
Być może będą wśród nas ludzie, którzy już zawsze będą smutni, gdy przypomną sobie o Smoleńsku. I ci właśnie ludzie także mają prawo do używania naszych polskich symboli, gdy domagają się prawdy na temat katastrofy. Ich postawa nie może nikogo ranić, chyba że tych, którzy prawdę ukrywają.
Historia uczy nas, że musimy być bardzo czujni, gdy chodzi o nasze bezpieczeństwo, a dla wielu Polaków wydaje się ono dziś zagrożone. Niewyjaśniona katastrofa w Rosji, zbliżenie rosyjsko-niemieckie, a równocześnie słabe i źle zorganizowane państwo polskie, z nieliczącą się armią, wyprzedanym majątkiem narodowym, zlikwidowanym przemysłem, faktycznie osamotnione w Europie, no chyba że ktoś całą nadzieję pokłada w Unii Europejskiej i NATO.

Autor jest komentatorem w Programie 3 Polskiego Radia SA.
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
Dyplom ukończenia studiów z wyróżnieniem nie daje dziś studentowi gwarancji znalezienia pracy, jeśli brak mu doświadczenia zawodowego. Jak zdobyć praktyczne przygotowanie do zawodu jeszcze w trakcie odbywania studiów i stać się konkurencyjnym na rynku pracy? Najprostszym i najskuteczniejszym sposobem są praktyki studenckie oraz staże zawodowe, które umożliwiają nabycie nie tylko wiedzy specjalistycznej, lecz również umiejętności interpersonalnych, będących nieodzownym czynnikiem osiągnięcia sukcesu zawodowego.
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
Rosyjscy śledczy, którzy przebywali przez dwa tygodnie w Warszawie, skarżą się, że nie udało się im przeprowadzić wszystkich zaplanowanych czynności. Jak poinformował agencję ITAR-TASS przedstawiciel komitetu śledczego Władimir Markin, nie doszło do przesłuchania przedstawicieli kancelarii prezydenta i premiera.

- Zostali przesłuchani przez polskich prokuratorów w obecności rosyjskich śledczych przedstawiciele 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego Sił Powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej, zajmującego się organizacją lotu i przygotowaniem załogi samolotu Tu-154M, a także osoby decydujące, odpowiedzialne za pozyskanie i dostarczenie załodze statku powietrznego informacji nawigacyjnych i meteorologicznych, niezbędnych do wykonania lotu - powiedział Markin. Według niego, zeznania złożone w Warszawie przez łącznie 20 świadków mają "ważne znaczenie w podjęciu w prowadzonej sprawie karnej stosownych kroków procesowych".
Informacje te, według Markina, który podczas pobytu w Warszawie nie chciał rozmawiać z polskimi mediami, mogą pomóc "wyjaśnić przyczyny katastrofy, warunki, w których do niej doszło, a także ocenić przygotowanie załogi i jej stan psychologiczny przed lotem i w jego trakcie". Ten kierunek poszukiwań rosyjskich śledczych od razu przywodzi na myśl wywody w raporcie MAK o stanie "psychologicznego konfliktu motywacji" i oczywiście teorię "nacisków".
Kolejne stwierdzenie Markina nie pozostawia już żadnych wątpliwości co do kierunku obranego przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. - Otrzymano informację, która pozwoli wyjaśnić bardzo ważną okoliczność odpowiadającą na pytanie, czy na dowódcę statku powietrznego Protasiuka był wywierany wpływ podczas podejmowania decyzji o podejściu do lądowania przy widoczności poniżej minimum - stwierdził przedstawiciel tegoż Komitetu.
"Niezależnymi od siebie przyczynami" dość niejasno tłumaczył odpowiedzialny w Komitecie Śledczym za kontakty z mediami Markin brak możliwości przesłuchania pracowników Kancelarii Prezydenta i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. To oni uzgodnili ze stroną rosyjską wybór lotniska Smoleńsk Siewiernyj. Jedyny pracownik biura premiera Tuska, z którym udało się spotkać Rosjanom, okazał się niekompetentny w kwestiach, o które chcieli pytać. Jednak śledczy nie tracą nadziei i chcą uzyskać interesujące ich informacje podczas kolejnej wizyty w Polsce lub na drodze wniosków o pomoc prawną.
Ta ostatnia ścieżka okazała się niezbyt efektywna dla obu stron. Jak zauważył Markin, i polska prokuratura, i rosyjski Komitet Śledczy wymieniają się pretensjami o zwlekanie z realizacją składanych wniosków. Częstsze wizyty i bezpośrednie spotkania mają w tym pomóc. W Warszawie omówiono przyjazd grupy polskich prokuratorów i ekspertów do Moskwy. Mają uczestniczyć w badaniach fonoskopijnych czarnych skrzynek polskiego tupolewa.
Oba urządzenia rejestrujące, podobnie jak wrak samolotu, w dalszym ciągu znajdują się w Rosji, w dyspozycji władz śledczych. Po zakończeniu tzw. badania przyczyn katastrofy przez MAK to właśnie Komitet z gen. Aleksandrem Bastrykinem na czele przejmuje sprawę tragedii smoleńskiej. W przeciwieństwie do MAK śledczy mają za zadanie wskazać i ewentualnie pociągnąć do odpowiedzialności winnych katastrofy. Tocząca się w związku z tym sprawa karna jest prowadzona równolegle do polskiego śledztwa, za które odpowiada Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

PF, News.ru
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
Modernizacja Zakładu Produkcji Specjalnej w Pionkach, w którym wytwarza się amunicję, wymaga budowy nowych linii produkcyjnych. I innych dużych inwestycji

Kondycję firm produkujących na rzecz obronności pozytywnie oceniają ministerstwo skarbu i prezes największej grupy skupiającej zakłady zbrojeniowe - Grupy Bumar. W jej skład mają wejść Huta Stalowa Wola i zakłady w Siemianowicach produkujące rosomaka. Bumar obiecuje też ostatecznie doprowadzić do sprzedaży 200 transporterów dla Indii - jeśli kontrahent się nie wycofa. Poważne problemy nękają zakład w Pionkach.
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
To od decyzji policji ma zależeć, czy na dany mecz piłkarski zostaną wpuszczeni kibice, czy też nie - ogłosił premier Donald Tusk. Po burdach na stadionie w Bydgoszczy po wtorkowym meczu o Puchar Polski między Lechem Poznań a Legią Warszawa premier stwierdził, że widzowie nie będą wpuszczani na mecze tam, gdzie policja nie ma pewności, iż bezpieczeństwo i porządek będą zagwarantowane.
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
Ks. abp Stanisław Wielgus

Ojciec Święty Jan Paweł II przez całe swoje życie, a w sposób szczególny przez wszystkie lata swojego papieskiego posługiwania, uświadamiał ludzkości, że Ewangelia jest od dwóch tysięcy lat ciągle tak samo ważnym, tak samo niedającym się niczym zastąpić źródłem, proklamacją i strażnicą tych wartości, które są najważniejsze dla każdego człowieka, bez względu na jego rasę, kulturę, wyznawaną religię i epokę, w której mu przyszło żyć. Ewangelia broni bowiem tego, co jest dla niego najważniejsze. Broni bezkompromisowo ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Broni rodziny i małżeństwa rozumianego jako związek mężczyzny i kobiety. Domaga się chleba dla głodnych. Zabiega o pokój i sprawiedliwość. Występuje w obronie wolności i poszanowania godności ludzkiej osoby. Te fundamentalne dla całego świata wartości, a jednocześnie wyzwania stojące przed ludzkością, to znaczy: troska o życie, chleb, pokój, sprawiedliwość i wolność - były punktem centralnym w społecznym, a także religijnym nauczaniu Jana Pawła II.
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski rozpoczął batalię z obrażającymi i niestosownymi komentarzami na internetowych forach. Czy zwolennicy Radosława Sikorskiego i Platformy Obywatelskiej w walce z chamstwem w internecie wesprą ministra i powstrzymają się od tego rodzaju wpisów o ich politycznych konkurentach? Wątpliwe. Nabierająca tempa kampania wyborcza wskazuje na to, iż o ile może być piętnowane chamstwo w stosunku do rządzących, o tyle lżenie obecnej opozycji pozostanie w dobrym tonie.

Za chamskie wpisy w internecie minister Radosław Sikorski pozwał wydawców dzienników "Fakt" i "Puls Biznesu". W pozwach cywilnych o ochronę dóbr osobistych Sikorski domaga się 20 tys. złotych jako zadośćuczynienia i opublikowania przeprosin. Pozwy przygotował Sikorskiemu kolega z byłego rządu, były lider Ligi Polskich Rodzin mecenas Roman Giertych. "Jako szef polskiej dyplomacji mam za zadanie dbać o wizerunek mojego kraju. Rasizm, agresja, mowa nienawiści na polskich forach internetowych przekracza wszelkie wyobrażenia. Mogą to czytać ludzie na całym świecie. I wyrabiać sobie opinię o Polsce" - przytoczyła wypowiedź Sikorskiego "Gazeta Wyborcza", która poinformowała o złożeniu pozwów i ogłosiła, że Sikorski walczy z chamstwem w internecie. To interesujące, iż akcję walki z chamskimi komentarzami prowadzić ma właśnie polityk Platformy. Przez lata partia ta tolerowała bowiem działalność w swoich szeregach - polegającą w znacznej mierze na obrażaniu polityków konkurencyjnego obozu - Janusza Palikota nagradzanego zapewne za wytężoną pracę na rzecz Platformy wysokimi stanowiskami w partii i klubie PO. A dziś toleruje podobną działalność prowadzoną np. przez wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego. Platforma szła też do zwycięskich wyborów nie z hasłami pozytywnymi, lecz przede wszystkim nawołującymi do odsunięcia od władzy swoich konkurentów i straszącymi przeciwną partią. To politycy Platformy - co najmniej duchowo - wspierali również różnego rodzaju akcje na portalach społecznościowych w internecie skierowane przeciwko Prawu i Sprawiedliwości czy prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, gdzie internauci wręcz prześcigali się, który wpisze bardziej obraźliwy komentarz pod adresem adwersarzy Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska. Aby zobaczyć, jakie efekty przyniosło szerzenie takiej polityki nienawiści przez obecnie rządzących, wystarczyło chociażby poczytać - nienadające się do przytoczenia - wpisy na internetowych forach, które pojawiły się po katastrofie smoleńskiej. Kulminacją takiego podsycania nienawiści było wreszcie polityczne morderstwo w biurze Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi w ubiegłym roku.
Sam minister spraw zagranicznych ma też swój wkład w politykę nienawiści. To Sikorski nawoływał chociażby do "dorżnięcia watahy" PiS-owskiej. Skarżącemu się na rasistowskie komentarze ministrowi można przypomnieć "żart", jaki opowiadał o jeszcze wtedy prezydencie elekcie Stanów Zjednoczonych Baracku Obamie: "Czy wiecie, że Barack Obama ma polskie korzenie? Jego dziadek zjadł polskiego misjonarza". W tej sprawie na ratunek Sikorskiemu pospieszył nawet rzecznik ministra, tłumacząc, iż ten "dowcip" to nie jest rezultat specyficznego poczucia humoru ministra, lecz jedynie przytoczenie przykładu krążących wśród ludzi niesmacznych rasistowskich "żartów".
Dziś wśród rządzących nie widać prawdziwej woli skończenia z językiem nienawiści. Premier Donald Tusk, który nie jest w stanie obronić się realnymi osiągnięciami swojego rządu, ponownie uderza w tę samą nutę co przed czterema laty, przystępując do straszenia konkurentami prowadzącego do wyostrzania języka debaty. Natomiast prezydent Bronisław Komorowski, który opowiada o "zakończeniu wojny polsko-polskiej" i o tym, że "chce łączyć, a nie dzielić", jedno w tej sprawie mówi, a drugie robi. Walka ministra Sikorskiego z chamstwem w sieci to tylko reakcja na kilka komentarzy w internecie, którymi sam minister poczuł się obrażony. Dla złagodzenia ich języka bez znaczenia. W Polsce nie ma prawa precedensów, a więc w analogicznych przypadkach sądy mogą orzekać przeciwne wyroki. Niezależnie od rezultatów pozwów Sikorskiego ktoś będzie decydował nie tylko o tym, co jest obrazą, a co nie, ale w konsekwencji - kto może obrażać, a kto może być obrażany.

Artur Kowalski
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
Najważniejszy mankament ustaw konstytucyjnych III RP:

brak jednoznacznego zerwania z totalitarną przeszłością PRL i podstaw do rozliczeń zbrodni, jakich dopuszczał się komunistyczny aparat władzy. Efekty tego zaniechania odczuwamy do dzisiaj. Ich symbolem niech będzie niedawny wyrok uniewinniający architekta polskiej bezpieki lat 80. Czesława Kiszczaka
Burzliwe tradycje konstytucyjne
______________________________________________
Dr Przemysław Czarnek

Pierwszy kraj w Europie, a drugi na świecie - Polska: taka jest klasyfikacja państw o najdłuższej tradycji konstytucjonalizmu, czyli takiej organizacji państwa, która bazuje na porządku zasad i norm określonych w jednym, najważniejszym akcie prawnym, zwanym ustawą zasadniczą, konstytucją (od łacińskiego constitutio - ustrój). Jaka jest ta polska tradycja konstytucyjna zapoczątkowana Ustawą Rządową z 3 maja 1791 roku? Bogata, a jednocześnie burzliwa, i to co najmniej z dwóch powodów.
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
Walczyli z MAK, rosyjską prokuraturą, komitetem śledczym. Ich sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Teraz jako stowarzyszenie swoją pomoc oferują polskim instytucjom prowadzącym dochodzenie w sprawie katastrofy smoleńskiej. - Stowarzyszenie "Przerwany Lot" ma wszystkie informacje o naszej sprawie. Możemy z polską komisją porównać materiały, zobaczyć, co przekazali nam, co wam, czego ewentualnie brakuje. To byłaby poważna pomoc dla obu stron - mówi Witalij Juśko, który w wypadku lotniczym stracił najbliższych. W sprawie katastrofy rosyjskiego tupolewa linii Pulkovo doskonale widać ten sam styl, który każe przejść do porządku dziennego nad fałszywym "na kursie, na ścieżce" i nie wgłębiać się w pracę służb kierujących lotami
 

 
Wciskają tyle kitu że mi tej sieci szkoda. Kupiłem starter, na nim 0zł i 0gr, po prostu nic, a w punkcie można kupić za 5zł i dodatkowo 30 minut do rozmów. Dostaje więcej... Oszuści
 

 
Pięciodnowe spotkania młodych ludzi z całej europy integruje i wprowadza nowego ducha modlitwy w kanonach TAIZE...

W grudniu 2011 odbędzie się już u naszych sąsiadów pierwszy raz, Niemcy - Berlin
od 28-12-2011 do 01-01-2012... Bardzo polecam...
 

 
Jak mało człowiek jest w stanie uczynić w zagrożeniach kataklizmu
 

 
Minimalność w spółczesnym świecie przekroczyła barierę egoizmu.

Nie polecam tych co wnikają w brutalność HIP-HOPu:
-Nie potrafią rozeznać.
-nie są stanie stwierdzić.
-nie mają zbyt wiele do powiedzenia.

Jeśli kogoś kochasz sprawdź czy daży ciebie prawdziwym uczuciem, wielu sztucznych postaw niewiele ma wspólnego z Miłością, tylko przypomina jakąś tam przyjaźń, a bardzo odbiega od radości, szczęścia i bezgranicznej ufności...

Spotykam w swoim życiu Mężatki (w pracy):
Które myślą że wiedzą czego pragną, a nie-nasycenie seksualnością jest tak widoczne że aż wodę z myśli można zrobić...

Na zdjęciu tekst, uczynił pusty HIP-HOPowiec, myśląc sobie że zakochałem się w Mężatce, wiele więcej tego typu tekstów jeszcze napisał: jak debilizm dosięga szczytów głupoty!!!
 

 
Witam.

Dysponowanie seksualnością, nadmierną - jest słabością, wadą, i jak wiemy dobrze mieć argumenty.... zapraszam
 

fotografia-matury
 
twoje1pliki
 
liczą człowieka sześćset sześćdziesiąt sześć.
Wyjaśnienie:
1. Autor pokazuje że człowiek jest ograniczony, słaby i grzeszny.
„Rozum, oczy, usta, ręce, nogi i miejsce intymne” tymi człowiek nadużywa sprawiedliwość Bożą i narusza porządek zaplanowany przez Boga.

2. Człowiek prawy posługuje się siódmym zmysłem – słuch, rozumie sens swego istnienia, posługuję się nim, aby odkryć nowe oblicze słowa i nadać mu pełny wymiar.

Przez słowo przychodzi do zbłąkanego człowieka i pokazuje, wskazuje nowe horyzonty i nadaje sens. Człowiek przez nieposłuszeństwo, naruszył porządek i tym samym został wygnany z raju.
Początek człowieka, zmienił sens rodzaju ludzkiego i nadał inny wymiar.
Zagubił siebie w materialnym popędzie i tym samym zniekształcił drogę do zbawienia.
 

 
Jak widać na fotce, to oferuje za FREE pakiet kilku programów, serwer 25 GB dysku na swoje pliki, nie przegap okazji i rejestuj się już dziś
 

 


moje zdjęcia na XIHA Life...


Oferujemy ci niesamowity program bonusowy do tworzenia linków, które wiodą do twojego profilu. Możesz dołączać linki do jakiejkolwiek części XIHA, umieszczanie linków do twojego profilu zwiększa jego widoczność na XIHA, a także w całym internecie.

Pamiętaj, jeśli ktoś- nawet jeśli jest to nieznajomy - odwiedza twój profil i decyduje się dołączyć do XIHA, zdobywasz bonusowe punkty na swoim koncie XIHA Life! Poprzez tworzenie linków masz szansę zdobyć tony dodatkowych monet!

Nagrody za linki Dajemy ci także nagrody za samo utworzenie linka. Otrzymasz bonus 20 XIHA Monet za każdy zweryfikowany przez nas link! Po dodaniu linka odnoszącego się do XIHA Life, użyj poniższego linka narzędzia weryfikującego, aby sprawdzić link.


Zapraszam

www.xihalife.com/u/778202/ XIHA Life